poniedziałek, 27 września 2010

Schonbrunn at twilight.


Dzisiaj dodam kilka zdjęć z małej, wieczornej wycieczki z mamą do Schonbrunn'u. W pałacu nigdy nie byłam, bo zawsze szkoda było na bilety. Tego dnia mama wróciła wcześniej z pracy, wieczór był wolny więc tak spontanicznie zaproponowała żebyś my tam pojechały. Wsiadłyśmy w autobus 13A i po chwili byłyśmy na miejscu.
W Wiedniu w te wakacje nie byłam po raz pierwszy, jak byłam mniejsza to raz za czas przyjeżdżaliśmy odwiedzić mamę (która do Wiednia wyjeżdża już od dłuższego czasu) i Schonbrunn zawsze kojarzył mi się z pięknymi trawnikami, alejkami z równo przystrzyżonymi drzewami i biegającymi między nimi, oswojonymi wiewiórkami chciwie rozglądającymi się za przysmakami podrzuconymi przez turystów. Jak byłam tym razem nie zmieniło się nic oprócz wiewiórek. Podczas dwóch pobytów w Schonbrunnie nie spotkałam ani jednej. A szkoda :(


 

4 komentarze:

  1. hej, bardzo podobają mi się zdjęcia :) a ja widziałam wiewiórki ;p moje główne wspomnienie z tego miejsca to tez trawa i.. lody ;d wielkie lody ;d ale byłam tam ostatnio chyba z 8 lat temu, więc po lodach mógł już słuch zaginąc..
    pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  2. Światło miałaś piękne! Trzecie zdjęcie po lewej jest moim ulubionym :)
    Ja w końcu Schoenbrunn odwiedziłam dwa razy, tzn. sam park, bo na pałac szkoda było mi czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. cuksowa - dzięki

    Sardynka - Ja niestety lodów nie widziałam w parku:( Więc jak mówisz mogły już 'zaginąc' :(
    :)

    Absolutely Abstruse - Dzięki:*
    Ja też byłam dwa razy w parku, a za drugim razem odwiedziłam zoo. :) A zachęciła mnie wiadomośc o narodzinach małego słonika. (Pani na kursie codziennie rano przedstawiała nam nowości z gazety Heute. :)

    OdpowiedzUsuń